poniedziałek, 6 czerwca 2016

W krainie kolibrów - Sofia Caspari

Latem 1863 roku Anna i Viktoria zaprzyjaźniają się na statku do Buenos Aires – ówczesnej ziemi obiecanej dla tysięcy Europejczyków. Młode kobiety dzieli prawie wszystko. Zakochana Viktoria płynie do swego męża Humberto, syna bogatego plantatora. Nie martwi się o swój los, rozkoszuje się luksusową podróżą, śmieje się głośno i odważnie patrzy życiu w oczy. Anna jest służącą – ma dołączyć do bliskich, którzy już od roku mieszkają w Argentynie. Jej serce wypełnia obawa przed nieznanym.

W odległym kraju, z którym obie kobiety wiążą wielkie nadzieje, ich drogi z początku się rozchodzą. Przyszłość Viktorii będzie pełna zaskoczeń, Annę zaś czekają złe wieści…


Powieść "W krainie kolibrów" to pierszy tom argentyńskiej sagi pisanej przez niemiecką pisarkę poczytynych powieści historycznych, która ukrywa się pod pseudonimem Sofia Caspari. Poznajemy w niej dwie młode dziewczyny, które płyną do Argentyny,Nowego Swiata, aby rozpocząć nowe życie.
Anna to pracowita dziewczyna, która wreszcie ma okazję dołączyć do swoich bliskich po roku rozłąki i liczy na bardzo wiele po tym jak dotrze na ląd,ale zanim tam dotrze to na statku spotyka Juliusa- eleganckiego mężczyznę, który płynie do Argentyny po to aby udowodnić swoją wartość sobie i swojemu ojcu. Jest zafascynowany Anną a i ona nie jest na niego  obojętna lecz okoliczności im nie sprzyjają i w końcu zostają przyjaciółmi. Dołącza także do nich Victoria - świeżo upieczona żona, pełna marzeń- i wkrótce ich trójka zostaje przyjaciółmi.
"W krainie kolibrów" to obyczajówka, ale nigdy nie pomyślałabym, że może być aż tak ciekawa. Dosłownie zaczarowała mnie ! Ten klimat ówczesnej Argentyny był tak świetnie nakreślony, że czułam i widziałam dokładnie to miejsce. Zdecydowanie plusem jest podzielenie opowieści na lata w których pewne rzeczy miały miejsce, więc mamy jakieś nakreślenie czasu kiedy to się działo. Najpierw śledzimy losy Anny przez jedną część, potem Victorii i tak co jakiś czas mamy takie "przerzuty" w fabule, co sprawia,że nie gubimy się tak w fabule.
Niektórzy mogliby powiedzieć, że to jest historia miłosna - trochę nietypowa ale jednak miłosna. Oczywiście po części zgadzam się z tym , ale tylko w małym stopniu, bo ta książka jest przede wszystkim o nadziei. Przecież przez nadzieję ta trójka bohaterów zaryzykowało i wyjechało do Nowego Świata licząc na lepsze jutro i lepsze życie. I jak zwykle rzeczywistość szybko zweryfikowała ich plany. Okazuje się, że Buenos Aires wcale nie jest tym co się spodziewali- jest tam brud, nędza, bieda i głód. Ludzie chorują  a pracę nie jest tak naprawdę łatwo znaleźć.
Trójka bohaterów przeżywa inne zawody ze względu na status społeczny.  Bez spojlerów mogę powiedzieć, że żadnemu z bohaterów nie będzie łatwo - ani Annie ani tym bardziej Victorii(która ze względu na swój status powinna mieć lepsze życie).
Ta powieść strasznie kojarzyła mi się  z "szklanymi domami" - mitem , który umieścił w "Przedwiośniu" Stefan Żeromski. Takimi "szklanymi domami" dla ówczesnych przybyszy była Argentyna, która szybko okazała się jedynie mrzonką i okrutnym żartem.
Podsumowując książka Sofii Caspari ma w sobie to coś co sprawia, ze czyta się ją szybko ale z zaciekawieniem. Nie mogłam się oderwać od tej lektury i chyba najlepszym dowodem na to, że była to świetna lektura jest to, że chcę więcej i już będę polowała na kolejną część- na dalsze losy Anny, Victorii i Juliusa.

Anna spojrzała przez bulaj, z którego roztaczał się rozmyty widok na morze. Argentyna, Kraina Srebra – czy to nie brzmi jak obietnica? Ale co się za nią kryje? Co ta ziemia naprawdę im przyniesie?

3 komentarze:

  1. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Ale z czasem jakoś o niej zapomniałam. To że pojawia się tam imię Victoria bardzo mnie ciekawi. Mam nadzieję że szybko się za nią wezmę skoro jest taka ciekawa :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam ! Może przypadnie ci do gustu :)

      Usuń
  2. No ja od razu widzę, że to nie dla mnie :D
    Ale hm.... chyba zawsze ludzie, którzy od czegoś uciekają, jest im źle - mają swoje szklane domy.

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku !
Jeśli wpadłeś tutaj bo zainteresował cię temat mojego postu to jest mi bardzo miło. Jeśli zabłądziłeś to też mam nadzieję, że spodobał ci się mój wpis i zostaniesz ze mną trochę dłużej. Będę szczęśliwa jeśli zostawisz jakiś ślad po sobie a ja z pewnością odwiedzę również twojego bloga.
Będzie mi również miło jeśli dołączysz do grona moich obserwatorów i wtedy nic cię nie ominie :)

Tessa Afshar - "Rubinowe zbiory"

Kuzynka proroka Nehemiasza niespodziewanie znalazła się w samym środku perskiego dworu, gdzie pracowała na stanowisku skryby królowej. Spo...